Minął Muzeum Chleba, dalej już tylko dom weselny, baza transportowa i koniec Radzionkowa. Często wtedy skręcał w słynny tunel, wąski jak dupa polskiego heteroseksualnego wyborcy z klasy średniej i mógł tylko liczyć na to, że synki z Piekar nie urządziły sobie akurat swojskiej wersji wyścigu Paryż-Dakar i nie rozjedzie go jakiś nastoletni przystojniacha w swym podrasowanym maluchu za kasę z bierzmowania.
San Francisco straszliwie go rozczarowało. Słynne pedalskie miasto wolnej miłości, a chętnych ciot mniej niż na regionalnej konwencji partii konserwatywnej w Bytomiu. Nic tak szybko się nie starzeje jak rewolucja, pomyślał sentencjonalnie Profesor Wizytujący Rzaba i jednak skręcił ku Piekarom. Na kalwarii leżą babcia z dziadkiem, to po nich nigdy się nie uśmiechał na zdjęciach. Babka znerwicowana, dziadek jak to typowy Ślązak – przytłoczony małżonką. Nawet jak miał jedenaście lat się nie uśmiechał. Rodzicom powie, ze był na cmentarzu, ucieszą się.
Nigdy już nie będzie narzekał na ślunski smog, obiecał sobie w Chicago, poruszając się tamtejszymi podmiejskimi kolejkami pośród rozpadającego się industrialu i wiktoriańskich kamienic zasiedlonych przez Latynosów. Kolejny, po Borgesie, Nabokovie, Singerze i Wojciechu Orlińskim europejski intelektualista zagubiony w Ameryce! Ten kraj nie naprawdę nie istnieje, a jeśli nawet istnieje, to tym gorzej dla niego.
Rozpad i histeria.
Oby matka pożyczyła trochę grosza, przynajmniej do pierwszego, bo teraz nie miał nawet na bilet na jedno miasto, a trochę go kryzys złapał i chętnie by wsiadł do 73. Poczytał opinie o tej Białej Małpie i to porządny lokal, najtańsze hamburgery od dwóch dych, nie taka speluna jak ujka Kazika, gdzie mógł walić Tyskie jeden kufel za drugim na krechę, a nawet dolać sobie spirytusu z małpki. Najlepsza koszula też tylko z Reserved, aż się zastanawiał, czy nie odpruć metki. W gości przecież jedzie!
Z klas wyklętych beki nie kręcę
Ziomków na redystrybucji rap nęcę
Miał taką apkę w telefonie, co przy spadku tempa poniżej 5 minut na kilometr puszczała najlepsze utwory polskiego zaangażowanego hip hopu, 5 na kilometr to tempo dobre dla żółwi i pierwszy raz usłyszał to cholerstwo. Motyla noga, naprawdę stresuje go to pierwsze spotkanie z Kamilem. A może bardziej wyjazd na reprezentacyjną ulicę wielkich Katowic? Przyspieszył. Znowu baza transportowa, zaraz Muzeum Chleba, zaraz będzie w domu. Szybki prysznic i trzeba będzie poszukać pandziej czapki bezpieczeństwa!
Ten rozjeżdżający przystojniacha brzmi dwuznacznie.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
psze kolegi, czekam na komentarz Profesora Wizytującego
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Pandzia Czapka Bezpieczeństwa!!!
PolubieniePolubienie
Tamtych intelektualistuf to nie znom, ale Orlinski to sie faktycznia pogubil.
PolubieniePolubione przez 1 osoba