Nic do powiedzenia

Wiosna tego roku nadeszła wcześnie, bo jakoś tak na początku lutego. Życie unosiło się w powietrzu, młode pnącza przedzierały się z podziemnych otchłani na powierzchnię. Rodzice z małymi dziećmi urządzali spacery dla poratowania zdrowia zniszczonego smogiem i zawieruchą polityczną w kraju. Wszystko kiełkowało i szczebiotało w ciepłych promieniach zimnego słońca.

Dwoje dzieciaczków, ubranych zdecydowanie przesadnie w grube kurtki i zimowe czapki, odpowiednio z Batmanem i tym pieskiem-dziewczynką z tego serialu, przyuważyło coś w pobliskim zagajniku i odbiegło od rodziców, którzy choć chwilę mogli pobyć ze sobą sam na sam. Nie mieli sobie nic do powiedzenia.

Chłopczyk stał bezpiecznie dwa metry z tyłu, daleko od znaleziska, ale dziewczynka patykiem, bezzwłocznie znalezionym i wypróbowanym, poczęła eksplorować glebę wokół czegoś podobnego do mrowiska, choć znacznie mniej estetycznego. W rozgarniętej ziemi bystre oczęta dzieci odkrywały coraz to nowsze cuda: stopa wystająca spod mchu, ucho wyrastające pomiędzy przylaszczkami, grzywka na skraju trawnika. A nie, chwila, jaka grzywka? To tylko wiecheć zeszłorocznej trzciny przykleił się do wyszczerzonej ponuro czaszki. Ten cokolwiek ekstrawagancki gatunek budzącego się życia jęknął okrutnie i bardzo już teraz podekscytowane potomstwo podbiegło do pary najbliższych przodków w drzewie genealogicznym:

– Mamo, tato znaleźliśmy jakiegoś pana. Tam, pod drzewem.
– To brzoza dziecko.
– Aha. Słyszałaś Emilko, to ta słynna brzoza. – Chłopak wyraźnie podekscytowany tłumaczył coś młodszej siostrze.
– Absolutnie nie dotykajcie. Może być zarażony.
– Czego? – Wydarł się R. i począł otrzepywać z ziemi. Pomorskiej. – Jaki dziś dzień?
– Niedziela! – Wykrzyknął większy ze szkrabów.
– Handlowa?
– Nie. – Ojciec rodziny w końcu stanął na wysokości zadania.
– Kur… – Chciał zakląć odkopany łysielec, ale się zreflektował – Kur…czaczki, znowu trzeba będzie drałować po piwo na Orlen. Cholerni płocczanie…

Ledwie co wstał i już marudzi.
I fajnie.

7 komentarzy do “Nic do powiedzenia

  1. Z tym Kapuścińskim, to prawda, bo Adaś łże jak Kapuściński, albowiem R. otrzepywał się – owszem – z ziemi, ale zachodniopomorskiej, a pomorskiej bez zachodnio, nawet by nie ruszył. To ważne, ale nie ma znaczenia

    Polubione przez 1 osoba

  2. Te, Kajtek, za tego batmana i przylaszczki to ci sie inwigilacja krateru Kopernika należy. Na czczo.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s