Piłka nożna nie istnieje

Wstęp

Nie zakochałem się w futbolu w 1974 roku, kiedy Polacy po raz pierwszy zdobywali brązowy medal, który tak naprawdę był medalem srebrnym. Ani w 1982, kiedy Polacy ponownie zdobywali srebrny medal, który tak naprawdę był medalem brązowym. Jakoś tak pomiędzy, kiedy byłem częstym gościem Instytutu Francuskiego i choć nie rozumiałem ani słowa, do dziś niestety nie władam tym językiem, choć za każdym razem mam ciary, kiedy tylko usłyszę francuską piosenkę albo mashupa, wpatrywałem się w zdjęcia piłkarzy z tamtejszych tygodników. Wielkie Saint Etienne, Dominique Rocheteau, młody Platini i czarny, jak parzona w Stokrotce deficytowa kawa, Jean Tigana. To byli moi bohaterowie na równi z Alainem Delonem, Catherine Deneuve i  wielkim Sergem…

Jakiż to szok przeżyłem oglądając, podczas Mundialu 1982, moich wyśnionych bohaterów pierwszy raz na żywo. Ten futbol, ta moja gra wymarzona, okazała się być czymś… zupełnie innym niż z moich tygodników. Sportem, co tu ukrywać, dość nudnym, pełnym przerw, nieudanych zagrań, oszukańczych herosów przegrywających z brutalnymi cwaniakami. Tak, piłka nożna, odarta z kulturowego kontekstu i obserwowana bez emocji nie różni się zanadto od spektaklu telewizji, i to z tych najmniej udanych.

To wtedy przeżyłem pierwszy moment zawahania, okres odrzucenia. Podejrzewałem wręcz, że wszyscy ci  piłkarze są tak naprawdę aktorami – jeśli każdego roku wydziały teatralne kończy tylu absolwentów, to gdzieś muszą znajdować robotę, co nie? Grają także sędziowie, działacze, trenerzy. Jedynymi prawdziwymi uczestnikami w całym tym spektaklu są oszukani widzowie. I pieniądze, to zrozumiałem znacznie później. Równie oszukańcze.

Prawdę powiedziawszy do dziś męczy mnie to  przeczucie. Może już niedługo nawet aktorzy nie będą potrzebni, wystarczą humanoidalne roboty, którym nic nie trzeba będzie płacić, a ich całe pozaboiskowe życie będzie wymysłem agencji marketingowych i domów reklamy? Zwolnieni dotychczasowi piłkarze – albo w wersji z aktorami „piłkarze” – znajdą się w sytuacji dziennikarzy kurczących się mediów, z dnia na dzień stracą pracę, będą zatrudniani w jedynie podrzędnych ligach, których jeszcze nie stać na aktualne modele robokopaczy?

Tu przechodzimy do najciekawszego pytania naszych czasów. W kwestii wielkiego sportu, wielkich pieniędzy i niestety coraz mniejszych społeczeństw. Mianowicie, sport, a w Europie piłka nożna jako najważniejsza z gier, jest najuczciwszym czy najbardziej skorumpowanym z biznesów kapitalizmu XXI wieku? Czy jej reguły są inne od tych kierujących wielkimi korporacjami naszych czasów? Lepsze albo gorsze? Może po prostu identyczne.

W mojej książce spróbuję odpowiedzieć na to jak i inne pytania. O miejsce piłki nożnej w popkulturze, napiszę o reprezentacjach narodowych jako odbiciu przemian społecznych w świecie Zachodu, wykreowanych bohaterach i innych kwestiach bezpośrednio związanych z „najmniej ważną z najważniejszych spraw tego świata”. Pierwszy rozdział poświęcam najwybitniejszemu polskiemu piłkarzowi w historii, Raymondowi Kopaszewskiemu, zwanemu też Kopą. Jego pamięci dedykuję całą książkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s